-Rany, nawet go nie zaprosiłam, rozumiesz?! - wydzieram się, nieświadoma, że właśnie dałam się złapać w pułapkę. Ale jest już za późno. .

Więc witajcie, sąsiedzi, przyjeżdżajcie i szukajcie mnie. Leżę przy basenie, rozkoszuję się alkoholem i przyszłymi studenta­mi college'ów. Ech, po prostu jeszcze jeden pracowity dzień.. Dzieciak ma talent. Ale nie mogłam ryzykować, więc na wszelki wypadek weszłam do głowy. — Znalazłeś jakieś ślady?. - Ani się waż pomagać — szepnęłam, nie wypuszczając płatka małżowiny spomiędzy zębów.. że to przede mną nie ma ucieczki? Prawdziwie przerażająca wizja..