
- Już - mruknęłam. - Chwileczkę. .
- Tak mi przykro. Chciałam cię uprzedzić. - Ale za bardzo pochłonęły ją własne problem z Austinem.. - To Francis! - krzyknęliśmy jednocześnie z Jenksem.. - O, jest - powiedziałam cicho. - Kot. Potrzebuję uncji rozmarynu, pół szklanki mięty, łyżeczkę od herbaty ekstraktu trojeści zebranej po pierwszym mrozie... Cóż, odpada. Nie mam żadnego ekstraktu i nie zamierzam teraz wychodzić do sklepu.. – Nie wiem. Będziemy musieli zapytać naszych przyjaznych Wiccan. Ci, których uratowałaś, powinni być na tyle wdzięczni, żeby udzielić nam tyle pomocy, ile będziemy potrzebować – powiedziała Pam, jednocześnie rozlewając benzynę wokół pokoju. Już sprawdziła cały budynek i zabrała kilka przedmiotów, które mogły jej się przydać, a lokalny sabat zabrał magiczne przedmioty, na wypadek, gdyby jakiś policjant, który przyjedzie, żeby prowadzić śledztwo w sprawie pożaru, mógł rozpoznać pozostałości.. Miałam numer pagera Bradforda. Powiedział mi wyraźnie, że w razie gdybym się czegoś dowiedziała, miałam poinformować o tym wyłącznie jego. Bezpośrednio. Miałam rozmawiać tylko i wyłącznie z nim. To sprawiło, że zapragnęłam wszystko przed nim zataić. Tyle tylko, że FBI mogło mieć w swoich archiwach kartotekę wampirów. Może to imię coś im powie. Może dzięki temu zdołają odnaleźć Jeffa. Poza tym Jean-Claude nie zabronił mi podawać glinom imienia Xaviera. Skorzystałam z podanego mi numeru. Zadzwoniłam na pager. Zostawiłam swój numer telefonu. Teraz mogłam albo wrócić do łóżka i pozwolić, aby obudził mnie dzwonek telefonu, albo siąść sobie w fotelu i cierpliwie czekać. Wybrałam to drugie..